sobota, 13 października 2012

InterCity Bolesław Prus

Skrzydło Anioła...

W sierpniu 2008 przeprowadzałem wywiad z Markiem Krajewskim do "Twojego Stylu". Siedzieliśmy sobie na wrocławskim Rynku i miło rozmawialiśmy o jego literackich przypadkach. Potem wsiadłem w pociąg i wróciłem do Warszawy. Myślałem sobie: "Kurczę, napiszę kryminał, który dzieje się w świecie Lalki. Szuman będzie świetnym detektywem. On zawsze wszystko wiedział!". Czułem, że wpadłem na świetny pomysł. Sensacja uniesie fabułę. Nareszcie mam sposób, aby spełnić zamiar, który chodzi za mną od lat. Moja książka w książce Prusa! Podniecony przesiadłem się w Poznaniu. Wsiadając do ekspresu InterCity, który jechał do Warszawy ze Szczecina spojrzałem na tabliczkę z nazwą. Matko Boska! Patrzę jeszcze raz i oczom nie wierzę. Bolesław Prus. Pociąg, który ma mnie zawieźć do Warszawy, miasta Wokulskiego, nazywa się BOLESŁAW PRUS. Dacie wiarę? Jakby mnie musnęło skrzydło anioła...

...pazur diabła

Kilka tygodni później zacząłem pisać "Córkę Wokulskiego". Podjarany znikałem na całe weekendy w mieszkaniu znajomej, która wolała w tym czasie przesiadywać po knajpach. Pisałem i pisałem. Stron w komputerze przybywało w zastraszającym tempie. Kryminał? Jednak nie. Mój temperament nie pasuje do drobiazgowego śledztwa, nurzaniu się w przeszłości. U mnie bohaterowie - hej, do przodu. Pędzą, lecą. Pisałem szczęśliwy, że znów jestem pisarzem. Jestem pisarzem, bo piszę. Więc pisałem, żeby być pisarzem. Pędziłem, leciałem...
Najpierw wywalili mnie z "Twojego Stylu". Naczelny uznał, że jednak nie umiem pisać. W jego stylu. Potem, gdy miałem już czterysta stron, uznałem, że to wszystko jest do dupy. To znaczy, fajne nawet te sceny, postaci zabawne, ale w żadną całość się nie układają. Nie ma intrygi, nitki nie ma, za którą pociągnę czytelnika za nos. A bez nosa - jak żyć? Na domiar złego znajoma porzuciła knajpy i do Amsterdamu pojechała, aby w dymie haszyszowym utonąć. Zostałem bez pracy, widoków na karierę pisarską i nawet dziuplę do pisania straciłem. Nie wyglądało to dobrze. Jakby diabeł swój paluszek wsadził...

Ale jednak powieść jest. Kontynuacja "Lalki" niedługo na rynku. Ekspres Bolesław Prus dowiózł mnie na końcową stację. Jak wyglądała ta podróż? O tym w następnym odcinku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz