piątek, 23 listopada 2012

Czekając na cud

Matko Przenajświętsza, moja Córka jedzie do drukarni!




Czuję się, jak przed drugim debiutem. Od pierwszego minęło dwadzieścia lat! Czy ktoś w to uwierzy? Czy ktoś pamięta "Na klęczkach" wydane pod pseudonimem Red Vonnegut?  Zabawną historię o moich koleżankach i kolegach z Wrocławia napisaną jakoby przez nieślubnego syna sławetnego Kurta. Niektórzy nazwali ją pierwszą powieścią pokoleniową po 1989 r. (Pawle Duninie-Wąsowiczu salut!). Padały określenia: kultowa. Ech, łza się w oku kręci... Byłem wtedy zafascynowany językiem i słodkim cynizmem właściciela Rzeźni nr 5. Stylizowałem na jego proste, oszałamiające zdania. A gdy po roku szukania wydawcy nie miałem nic, wymyśliłem, że wydam powieść pod pseudonimem. Tak narodził się Red Vonnegut. Syn Kurta i polskiej autostopowiczki. Cudne, były osoby, które uwierzyły w tę mistyfikację! Opowiadał mi Robert Gonera, że w Berlinie pytali go ludzie czy wie, że we Wrocławiu mieszka syn Kurta Vonneguta!

Moim sposobem na istnienie w literaturze jest odbicie, jak w lustrze. Chciałem napisać: wtórność, ale to nie tak. Sam najwięcej wiem, ile w moim pisaniu kreatywności. A jednak faktem jest, że potrzebuję odbicia. Innego tekstu, żywego (kiedyś) człowieka lub postaci literackiej. Przez lata zastanawiałem się, jaką powieść mógłbym napisać pod pseudonimem Andrzej Sienkiewicz! ;) A w końcu zrealizowałem ten szalony pomysł. Dalszy ciąg "Lalki". I co teraz? Apetyt mam wielki. Czy świat podzieli mój entuzjazm? Zobaczymy...
Pamiętam, że po wydaniu debiutu miałem baby blues - dziwiłam się, jak to możliwe? Moja powieść ukazała się, a świat pozostał taki sam. Nie zmienił się ani odrobinę. Nie drgnął...

Czekam na cud... Cudu wzywam...


środa, 21 listopada 2012

ROMANs erotyczny

Dostałem od wydawcy tekst na tzw. "czwartą okładkę", czyli po polsku - na tył książki. 

"Romans erotyczny, w którym jest miłość, zamach na cara, pociąg pełen złota.
Powieść retro jednocześnie na wskroś współczesna.
Cała galeria bohaterów “Lalki” na tle Warszawy końca XIX wieku.
Wszystko, o czym nie mógł napisać Prus: seks, zaborcy, rewolucjoniści.
Znakomite dialogi, żywe, pełne emocji postacie.
Książka trzymająca w napięciu do ostatniej linijki, kontrowersyjna i pełna humoru".

Ciekawe, czy to jest ciekawe?...


wtorek, 20 listopada 2012

Trójka

Dostałem od wydawcy numer ISBN 978-83-61065-76-0. Córka Wokulskiego została wciągnięta do systemu. To dobra wiadomość, choć akurat ta dziewczyna systemu nienawidzi! Swoją drogą, wydałem już  parę powieści i jeszcze nie zdarzyło mi się dostać pocztą taki numer ;) Co ja z tym numerem mam zrobić? Na początek dodałem do siebie cyferki: 9+7+8+8+3+6+1+0+6+5+7+6+0. Wyszło 66. To też dodałem: 6+6=12. I dalej: 1+2=3. A więc moja książka jest numeryczną Trójką!
Brawo. Natychmiast zajrzałem do internetu. Czytam i co widzę? Trójka kocha swobodę, lecz nie stroni od dyscypliny. Pragnie zmienić świat i uszczęśliwić ludzi -  czasem nawet na siłę.  Słaby punkt - skłonność do mijania się z prawem i szokowania. Nie liczy się z opinią innych. Dumna aż do przesady. Wierzy, że ze wszystkim sobie poradzi. Śmieje się z własnych niepowodzeń. Na zgliszczach własnego domu przypali papierosa i natychmiast zacznie rysować plany nowego budynku. Lojalna w przyjaźni, w miłości, jak błyskawica. Zaskakuje wszystkich zmiennością nastrojów. Taka jest Trójka.
Zapraszam do czytania już w grudniu.

piątek, 9 listopada 2012

Redakcja wariacja

Niespodzianki czekają na Autora do samego końca. Gdy już zziaja się, biegając za wydawcą, gdy przełknie upokorzenie umowy ("ile by ci wydawca nie dał, to i tak zawsze cię ograbia" - Manuela Gretkowska w rozmowie telefonicznej), jak już doczeka się  na dopuszczenie do druku, przed nim jeszcze jedna pułapka. Redakcja...

Kilka dni trwało, zanim dotarłem do Worda 7 z pełnym zapleczem. Tylko taki czytał naniesione redakcyjne poprawki. Pierwszy rzut oka na zaczerwieniony tekst. Nie jest źle, sama drobnica. Drugi rzut oka - krew wali mi do czaszki. Czyta się to jak tłumaczenie. Jest tłumaczenie. Ale gdzie moja powieść?...
Nic to - myślę sobie. Nie ma co łamać kopii. Jesteśmy na finiszu, czas nagli, trzeba wydać książkę przed świętami, żeby ludzie kupili na prezenty. Tyle czekałem na druk, niech sobie mają, to przecież tylko słowa...
Więc czytam i coś tam zaznaczam, żeby przywrócili, ale niewiele. Drobnica...
Drugiego dnia czytam i myślę sobie: "Tak nie może być. Przecież to mój język. Dlaczego mój styl zamieniono na nudne słowa, których nie widać? W imię czego? Fantazji pani redaktor na temat tego, jak pisze się popularne powieści?...". Jest noc, dzwonię do wydawcy. "Nie wiem, jak zacząć - mówię - ale czytam i rzucam  kurwami... Mój język nie jest przezroczysty. Jest intensywny, ma frazę i rytm. Cały pierwszy rozdział trzeba przywrócić do pierwotnej wersji!". I zdarza się cud... wydawca mówi tak. TAK. Jakie to piękne słowo...
Pani redaktor nie jest zachwycona. Mówię, że nie dziwię się jej emocjom. Mnie też krew uderzyła do głowy, gdy czytałem jej poprawki. Pani redaktor mówi, że rozumie, w końcu to ja podpisuję się pod tym tekstem. Kończymy rozmowę  w poprawnej uprzejmości. Ale coś mi się wydaje, że nie zostaniemy przyjaciółmi...

A więc redakcję mam z głowy. Czekam z niecierpliwością co dalej?...

poniedziałek, 5 listopada 2012

Kręcimy reklamówkę

Uff... jednak książka będzie! Nawet jest szansa, że w listopadzie!
Łubu dubu, łubu dubu - niech nam żyje prezes naszego klubu!...
To mówiłem ja, Wesoły Romek...

Plan zdjęciowy

Cieszę się, bo przy okazji wydania książki, udaje mi się robić to, co lubię najbardziej - zapraszam  znajomych do wspólnych działań. Tym razem nakręciliśmy filmik reklamowy powieści. Gdy książka ukaże się w księgarniach, wrzucę go na fejsa ;) Na razie kilka zdjęć z planu. Miejsca udzieliła nam szkoła jogi Baba Joga. Wielkie dzięki!

Autor próbuje przebić się ze swym dziełem do publiczności!...


Ekipa w punkcie kulminacyjnym akcji. Od lewej: Piotr Krzewski, Tomasz Drachal, Julka Parypińska i Jarek Szczepański.


Córka autora, Magda, zabija czas na planie...
Oprócz tego, ona jest autorką powyższych zdjęć.