niedziela, 30 grudnia 2012

Prywatny wieczór

Wczorajszy wieczór zaczął się rozkosznie. Gospodyni salonu, Renata Kozerska, przywitała gości słowami: "Właśnie sprawdziłam listę bestsellerów matrasu. Córka Wokulskiego jest na 8 miejscu!".




Potem było jeszcze przyjemniej. W Starej Miłosnej na prywatnym wieczorze autorskim. Gdyby nie właśnie wydana powieść, pewnie nigdy nie dowiedziałbym się, że istnieje Biuro Sensownych Spotkań. Miejsce, gdzie od dwóch lat Renata Kozerska i Bogdan Falicki prowadzą salon literacki. Czwartkowe obiady w sobotnie kolacje! Przychodzą wnuki, rodzice i dziadkowie. Niezwykłe. Sami powiedzcie, jak to jest możliwe? Ludziom się chce?!...



Rozmawialiśmy o warsztacie pisarza (emocje!) i przemianie Wokulskiego (terapia!). Na koniec zaśpiewałem kilka piosenek. Na szczęście też się podobały. Potem zostałem nakarmiony. Przekarmiony! Dzisiaj poszczę...

(foto. Jadwiga Wierzbicka, www.egminy.eu)

wtorek, 25 grudnia 2012

Dziesiątka

Telefon przed świętami:
- Tu Anna Mucha. Gdzie pan mieszka?
Lekka panika. O co chodzi?...
- Na Grochowie - odpowiadam zgodnie z prawdą.
- To za daleko. Zostawię prezent w Śródmieściu. Jutro będzie na pana czekał...
I rzeczywiście. Następnego dnia w redakcji leżą dwie papierowe torby. W jednej kocyk w czaszki. W drugiej poduszka. Też w czaszki.



Kocyk super. Justyna od razu powiedziała, szkoda, że nie ma takich dla dorosłych. Dzieciaki też zadowolone. Świetny świąteczny prezent. Ale skąd on u nas? I dlaczego gwiazda "M jak miłość" dzwoni do mnie?...
Było tak. Ostatni materiał w starym roku robiłem z aktorką Anną Mucha (w jej rodzinie nie odmieniają nazwiska!). Rozmowa była w porządku, więc z czystym sercem na pożegnanie podarowałem jej Córkę Wokulskiego. A już następnego dnia dostałem kocyk. Niezły deal. Anna Mucha projektuje kocyki z czaszkami dla polskiej firmy LaMillou. Widać uznała, że rzecz warta jest zamiany ;)

Anieli przylecieli!...

Poza tym święta przyniosły 10 pozycję Córki na liście bestsellerów matrasu!



Naprawdę, Anioły rządzą. Czuję się bardzo obdarowany! :)
Więc jeszcze jeden prezent. Pismo Party w ostatnim numerze w roku 2012 napisało o Córce. Dobrze! ;)


czwartek, 20 grudnia 2012

Czternastka

Dziś był dobry dzień! :)

Po pierwsze Córka Wokulskiego wskoczyła na 14-te miejsce listy bestsellerów matrasu.
Przeskoczyła Masłowską!


A także Autor doczekał się wypasionej reklamy w piśmie VIVA!


Poza tym okazało się, że fakt, iż Świat Książki go nie chciał wydać, był opatrznościowy!
Świat Książki właśnie upada...


Koty za płoty

Wczoraj mój pierwszy wieczór autorski!





Kobiety zaczytane w Córce pod Mateczką. Becenne!



Dom kultury  Zacisze na wylotówce z Warszawy. Ptaki spadają z zimna. Jechałem z duszą na ramieniu. Czy ktoś będzie...
Byli! Chociaż oprócz mnie i prowadzącego Bogdana Falickiego, nikt powieści nie znał, dało się pogadać. Było interesująco i śmiesznie. Była energia!





Najbardziej podobało mi się pytanie, czy będą Wnuki Wokulskiego. Oraz, żeby kolejne spotkanie urządzić w wojskowej, niedostępnej  części Cytadeli Warszawskiej. Część akcji Córki dzieje się tam właśnie.

Pierwsze koty za płoty...

fot. Jadwiga Wierzbicka, www.egminy.eu


wtorek, 18 grudnia 2012

Palec Boga

"Córka Wokulskiego" już na 17 pozycji na liście bestsellerów Matrasu.
- To palec Boga - powiedział Wydawca.
Pogodziliśmy się.
Twierdzi, że jednak promuje "Córkę". I ma swoją tajną broń...

A ja póki co, po swojemu. Dziś mam dla Was drugi filmik o "Córce Wokulskiego". Wprost do kamery tłumaczę, o czym jest i po co ją napisałem. A w roli tańczącej dziewczynki, moja córka, Magda!...



operator
Jarosław Szczepański

muzyka
R.P.A. 
www.rpa.org.pl


poniedziałek, 17 grudnia 2012

Ociekająca seksem

A jednak warto żyć!
Książka na rynku już tydzień. Czas na pierwsze reakcje.

1. SMS od przyjaciela: "Romku, Twoja książka ocieka seksem. Te opisy są bardzo malownicze. Nie znałem Cię od tej strony".
I całe szczęście, przyjacielu... ;)

2. Ponieważ mój wydawca zapadł w sen zimowy, sam zajmuję się promocją. Rozesłałem książkę do różnych ludzi. Dziś usiadłem w "W Biegu Cafe" i dzwoniłem tam i tu, aby popchnąć sprawę. Pawła Dunina Wąsowicza złapałem w księgarni. Nawet nie zdążyłem powiedzieć, o co mi chodzi, gdy wycharczał podniesionym głosem:

"Ohydną powieść napisałeś. Jebią się jak zwierzęta!"


Naprawdę, warto było doczekać takiej chwili. Gdy ukaże się drugie wydanie, to zdanie umieszczę na okładce. Książka budzi emocje krytyki. Czyż to nie wspaniale?... 

3. Dla równowagi słowa czytelniczki, które znalazłem na stronie matrasu:

Kiedy czytam tę książkę, mam bardzo miłe poczucie , że napisał ją człowiek, który nie zastanawia się czy coś wypada lub nie wypada, w sensie społecznym, kulturowym czy literackim. Mam poczucie , że autor pozwolił swoim pomysłom zaistnieć całkowicie i to bardzo służy tej powieści. Zaczynasz ją czytać i czujesz się jakbyś wsiadł na wielką zjeżdżalnię lub rozpędzającą się karuzelę. Zawrót głowy murowany. 


 Ech, a do tego moja powieść właśnie wskoczyła na 23 miejsce listy bestsellerów matrasu. Tylko dwa oczka niżej od książki Murakamiego!...



sobota, 15 grudnia 2012

Pierwsze zdanie.

Wszyscy jesteśmy fetyszystami pierwszych zdań. Nie tylko Jerzy Pilch. Sam Pan Bóg dyktując natchnionym autorom (wciąż trwa sądowa dyskusja, czym  byli natchnieni...) kazał pisać: Na Początku Było Słowo!...

Zatem pierwsze słowo najważniejsze. Nie wiem, jak Wy, ale ja w księgarni rozgrywam z autorem/ką krótką piłkę. Czytam kilka pierwszych zdań. Nie interesują mnie - po zawodach. Odkładam przegraną zawodniczkę, a z półek uśmiechają się już kolejne i wołają: "Mnie! Mnie przeczytaj!"... I tak to trwa...

«W piękny poranek majowy wytworna amazonka, siedząc na wspaniałej kasztance, jechała kwitnącymi alejami Lasku Bulońskiego.» 

To moje ulubione pierwsze zdanie powieści. I nie przeszkadza mi, że ta powieść nigdy nie powstała. W "Dżumie" Alberta Camus pisał ją Grand, urzędnik ogarnięty żądzą zadziwienia świata. A konkretnie wydawcy. Marzyło mu się napisanie takiej powieści, po której przeczytaniu wydawca zawoła: "Czapki z głów, panowie!". Wokół szalała zaraza, ludzie padali jak muchy, a on przepisywał, cyzelował i poprawiał pierwsze zdania. Szaleniec? Może, ale czy wobec grozy śmierci nie jest to wspaniałe?... Absolutnie bezsensowna działalność... Sztuka... Czapki z głów panowie i panie!...

Do pierwszego zdania Córki Wokulskiego dochodziłem długo. Napisałem czterysta stron, wyrzuciłem je, wpadłem w dół psychiczny, wygrzebałem się - wtedy byłem gotów do swojego pierwszego zdania...

Niniejszym prezentuję je tutaj. A żeby nie czuło się samotne, od razu pokazuję pierwszą stronę.



A ponieważ, jak każdy Autor próżny jestem, nie mogę się powstrzymać, aby nie zacytować znajomego z facebooka: 

Kochani zamawiajcie Córkę Wokulskiego, wciąga od pierwszego zdania, Jak ten Romek to robi? W sumie zadaje głupie pytania, Romek to przecież syn samego Kurta Vonneguta z nieprawego łoża. Polecam.

Mirku, dzięki! ;)


środa, 12 grudnia 2012

Niewolnica Matrasu

 - Pytałam o twoją książkę w empiku - powiedziała mi dziś znajoma. - Nie ma...
No nie ma, bo cały nakład powędrował do matrasu. To taki mały empik. 160 księgarń w kraju. Wydawca zadowolony, bo pozbył się od razu całego nakładu. Autor zadowolony, bo książka wyłożona na widoku w księgarniach. Nie kurzy się w kartonach na zapleczu. Tyle, że Córki Wokulskiego nie ma nigdzie indziej. Nawet w księgarni imienia Bolesława Prusa przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie!
Niewolnica Matrasu...




Ten obraz pojawia się w Córce Wokulskiego. Została wystawiony w Warszawie w latach 80. XIX wieku. Po raz pierwszy w Polsce do oświetlenia obrazu zastosowano lampy elektryczne. Kompletna nowość.
Tyle, że tak dawno o nim pisałem, że kompletnie zapomniałem, kto go namalował.
Może ktoś wie?...


poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kupiłem!...

Od dziś Córka Wokulskiego w księgarniach. Tylko w matrasie. Na razie...
Poszedłem na Nowy Świat do księgarni, żeby przekonać się na własne oczy - że jest, że to wszystko dzieje się naprawdę! A mróz szczypie, zima, jak szkło pod butami skrzypi.
Wchodzę, staję przed ladą i nieśmiało pytam: "Czy jest Córka Wokulskiego?". "E, pewnie pani nie będzie wiedziała", pomyślało mi się. Spojrzy na mnie oczami niewidzącymi, że przeszkadzam jej w robocie, ona tu handluje prawdziwymi bestsellerami, święta idą, kasę trzeba bić, a ja o jakieś badziewie pytam. I już się na wstyd autora szykuję, co o własną książkę dopytuje, o której nikt nie ma pojęcia, ale pani uśmiecha się. I  bez chwili zastanowienia  mówi: "Jest". Wie. Ona wie - niech będą błogosławieni Anieli!...
 I już prowadzi mnie do stołu, gdzie leżą zacne nowości, a wśród nich moja curusia, dziecko najukochańsze, podlotek jeden. Serce mi zabiło, a już uśmiechnięta pani wciska mi opasłe tomiszcze z bezwstydną pupką na okładce (wiem, przecież sam sugerowałem grafikowi...) i mówi: "Rabacik mały jest...". Jeszcze do komputera zajrzy i cenę mi podaje. A to nie cena, to ceniątko malutkie, za tyle to raptem na butelkę wódki starczy, na dwie paczki fajek. Więc wyjmuję drżącą dłonią kartę i przed czytnikiem macham. I jeszcze torebkę firmową dostaję, aby książkę moją przed chłodem okryć i już wychodzę na ulicę, a Warszawa huczy, ludzie biegają w tę i w tę. A ja nic... idę sobie spokojniutko Nowym Światem, gdzie Wokulski nie raz szyku zadawał. Książkę mam. Mam książkę. I czegóż mi jeszcze trzeba?...



A na pytanie "Dlaczego, skoro nowość, już przeceniona?", odpowiadam skromnie: "A to z powodu, że musiałem powieść skrócić przed drukiem o jedną czwartą...."

niedziela, 9 grudnia 2012

Trailer

Córka Wokulskiego jest już w księgarniach. Uwaga: tylko w matrasie! Teraz czas na film.
Ze znajomymi nakręciliśmy trailer w świetnym miejscu. Baba Joga - szkoła jogi na Pradze. Polecam!
Mam nadzieję, że filmik Wam się spodoba. My bawiliśmy się tak świetnie podczas nagrania, że przyszła sąsiadka z dołu (starsza pani o kulach!) i powiedziała, że jej żyrandol odpada. Dokończyliśmy na paluszkach...






WYSTĄPILI:
Córka Wokulskiego - Julia Strus
Stanisław Wokulski - Piotr Krzewski
Buturlin - Tomasz Drachal
Autor - Bolesław Prus (żartowałem!...;)

OPERATOR:
Jarosław Szczepański

MUZYKA:
R.P.A. 
www.rpa.org.pl

WOKALIZA:
Dagmara Gmitrzak

Podziękowania dla Piotra Sawickiego 
za Cubase

sobota, 8 grudnia 2012

Pierwsza noc

Muszę się Wam do czegoś przyznać... spędziłem tę noc z Córką Wokulskiego!... Jest piękna. Ma gładką skórę, koloru piasku Sahary. Ma dziewczyna ciało, jest za co złapać!...
Było tak:
Marzłem w pożyczonym prochowcu na Bednarskiej. Sypał śnieg, fotograf robił mi zdjęcia do VIVY! Moja gazeta napisze o książce, potrzebna była fotka autora. Na dole ulicy, niedaleko mieszkania Janusza Głowackiego, zaparkował mój wydawca. Przepakowaliśmy ciężką paczkę z samochodu do samochodu - i tak stałem się posiadaczem egzemplarzy autorskich! Przyszedł wieczór, nastała noc. Była upojna. Spędziłem ją z Córką Wokulskiego. Zapewniam Was - jest niezwykła. Zupełnie czarodziejska....



Ale nie oszukuję się. To sprzedajna dziewczyna. Zadowoli wielu. Mężczyzn i kobiety, młodzież i starców...
Jeżeli chcesz ją mieć tylko dla siebie - możesz ją zastać w każdej księgarni Matras. Jest ich w Polsce 160.
Aktualnie za jedyne 26.18 zł

wtorek, 4 grudnia 2012

W macicy

Od tygodnia, odkąd Córka Wokulskiego jest w drukarni, nie śpię. To znaczy śpię, ale nie mogę zasnąć i zwykle koło pierwszej siadam do kompa. Sprawdzam, co na fejsie i piszę bloga. Dziś w nocy  też. Dziś to chyba jeszcze bardziej nie zasnę. Jak mogę spać, skoro tam z macicy drukarni wyskakują właśnie moje piękne Córki?...









Odnaleziona

Wczoraj moja córka zaginęła. Nie Córka, ale córka Magda, sześciolatka. Zaginęła na dziesięć minut. W tym czasie moja żona obiegła blok trzy razy, zadzwoniła do mnie, akurat wchodziłem do windy w redakcji, zadzwoniła na policję i wezwała na pomoc sąsiada, taksówkarza.
Sprawa jest absolutnie poważna i fakt, że zaginięcie trwało dziesięć minut nie umniejsza jego powagi i dotkliwości. Zwłaszcza dla mojej żony. Ja zdążyłem wyjść z windy, policjant odebrać zgłoszenie („Niech się pani uspokoi!”, „Wiem, wiem”, chlipała Justyna), a taksówkarz wsiąść do swojej skody, gdy Magda była już z powrotem. Znalazła się na pobliskim skwerze, zdziwiona, o co ten zgiełk? Przecież mówiła, że idzie na placyk (Nieprawda!). Wszystko rozegrało się tak szybko, że nie zdążyłem się zdenerwować. Ale jedno wiem. Wobec takich wydarzeń moje żale i napinki związane z wydawaniem powieści blakną. Moja córka udzieliła nam wszystkim poważnej lekcji. Dziękuję.

Popiół

Wieczorem na recitalu Kasi Trzcińskiej, która wcieliła się w Nico z Velvet Underground. Stałem, słuchałem jej piosenek i płakałem. Odreagowywałem nerwy ostatnich dni. Ale też wspominałem czas, gdy Kasia pracowała nad tym recitalem. Pisałem wtedy swoją ostatnią (he, he, teraz już przedostatnią) powieść Córki Lota. Mieliśmy do dyspozycji willę pod Warszawą, było lato, nocą gwiazdy na wyciągnięcie ręki. Od tamtej pory wiele się wydarzyło i wiele nie udało,  więc to był też płacz nad uciekającym czasem. Kasia ruszała się fajnie na scenie, włosy jej już odrosły po chemioterapii. Więc to płacz nad tym, że wszyscy umieramy, a czasem pięknie udaje się stamtąd na chwilę powrócić...
Potem fajna rozmowa z pisarką. "Roman wyglądasz wspaniale!". Pisarka zbiera się po zderzeniu z psychopatycznym redaktorkiem pewnego renomowanego wydawnictwa. Przez dwa lata pracowali nad książką, wiedli długie rozmowy, szukali najlepszego tonu opowieści. Uznała go za kumpla. Ale gdy przyszło do redakcji tekstu, zniknął. Po prostu przez cztery miesiące unikał jej. Gdy na skraju nerwowego załamania zażądała od jego przełożonej zwrotu powieści, usłyszała, że jej "przyjaciel" od początku uważał jej książkę za gniot. "Teraz piszę chałtury, żeby zarobić", mówi pisarka. "Ale swoje prawdziwe projekty odłożyłam. Nie mogę. W środku mam wypaloną dziurę. Popiół".
Pisarze, jedyna nadzieja w Kindle!...

PS

Mimo, że Justyna odwołała zaginięcie, policja przyjechała. Panowie policjanci chcieli na własne oczy upewnić się, że dziecko jest. Byli profesjonalni i troskliwi. Brawo. To już drugie w ciągu roku spotkanie naszej rodziny z policją. I znów pełna satysfakcja. Naprawdę, coś się w tym kraju zmienia...

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Pod psem

Niestety, zbyt późno zorientowałem się, że mój wydawca jest wrogiem promowania książek, które wydaje. Było tak:

AUTOR: Szanowny Panie Wydawco pewien koncern prasowy jest zainteresowany promocją Córki Wokulskiego. Wystarczy, że Pan tam się uda, porozmawia, zostawi kilka książek, prześle skan okładki - i informacja o "Córce" ukaże się w milionie (MILIONIE!) egzemplarzy, nie licząc portali elektronicznych.
WYDAWCA: A chrzanię to...

W wydawnictwie trwa walka o władzę, leje się krew, wydawca może za tydzień nie będzie wydawcą, więc nie ma głowy do takich pierdół, jak promocja.

Więc proszę się nie dziwić, że chociaż do ukazania się książki zostało siedem dni (a dokładniej 604800 sekund) mam humor pod psem...