czwartek, 20 grudnia 2012

Koty za płoty

Wczoraj mój pierwszy wieczór autorski!





Kobiety zaczytane w Córce pod Mateczką. Becenne!



Dom kultury  Zacisze na wylotówce z Warszawy. Ptaki spadają z zimna. Jechałem z duszą na ramieniu. Czy ktoś będzie...
Byli! Chociaż oprócz mnie i prowadzącego Bogdana Falickiego, nikt powieści nie znał, dało się pogadać. Było interesująco i śmiesznie. Była energia!





Najbardziej podobało mi się pytanie, czy będą Wnuki Wokulskiego. Oraz, żeby kolejne spotkanie urządzić w wojskowej, niedostępnej  części Cytadeli Warszawskiej. Część akcji Córki dzieje się tam właśnie.

Pierwsze koty za płoty...

fot. Jadwiga Wierzbicka, www.egminy.eu


1 komentarz:

  1. Spotkanie mocno udane. Wieczorową porą w ciepełku. Grono bardzo sympatycznie zaskoczone, że może być inaczej. Bo komu by przyszło do głowy, że Wokulski jest w stanie coś zrobić ze swym życiem? Tak go zaprogramował Autor i tak zostało. Za oknem trzeszczący mróz pod nogami, a wewnątrz gorąca atmosfera rozpalona okładką, zmianą w życiu dotąd nijakiego Wokulskiego. Zachęca to wszystko do przeczytania i spojrzenia na życie tego mężczyzny (a może i nie tylko)z przewrotną siłą życia realnego. Ja nabyłam i czytam ... dobrze napisana, polecam.

    OdpowiedzUsuń