wtorek, 29 stycznia 2013

24/dobę

Na Warmii mróz zelżał. W końcu mogłem wyjść do sklepu. To tylko pół godziny przez pola. Drogę przebiegło mi stado saren. Duże sztuki. Przez szkółkę leśną biegły podskakując wysoko. Jak baletnice. Zostawiły w śniegu taki ślad:



W domu na wsi czas upływa między stołem w kuchni (patelnia i laptop) i kanapą w salonie (polskie seriale). Mam chwilę, żeby uzupełnić kilka wydarzeń związanych z książką.

Po pierwsze - w ciągu 50 dni sprzedało się 1200 sztuk!

A to znaczy, że każdego dnia kupują Córkę 24 osoby! Co godzinę jedna! Gore mi!...;)

Po drugie, dostałem zdjęcia z ostatniego wieczorku autorskiego. Rzecz odbyła się 17 stycznia w bibliotece publicznej na Pradze Południe przy Meissnera 5:


Miałem tremę, gdyż, jak widać na zdjęciu, średnia wieku była "prusowska". Lecz szybko przekonałem się, że z publiką w wieku moich rodziców też potrafię nawiązać kontakt. Słuchali z zainteresowaniem, śmiali się, zadawali pytania. Byli obecni.



W rozmowie z potencjalnymi czytelnikami pomagali mi Aleksandra Szyszko i Bogdan Falicki. Panie i panowie pamiętający  wyzwalanie Warszawy - 17 stycznia! - kupili pięć Córek! Ciekawe czy sceny ostrego seksu im podejdą?...



 I oczywiście z gospodynią miejsca. Dyrektorką bibliotek na Pradze Południe - panią Mirosławą Majewską.

Wiecie co? Fajnie być pisarzem!

1 komentarz:

  1. Cieszymy się, ze autor w pełnym świetle, a jak tam biesy?

    OdpowiedzUsuń