wtorek, 8 stycznia 2013

Dojebany

A więc stało się!
Zostałem namaszczony przez koryfeusza Gazety Wyborczej, Darka Nowackiego!

Poprawianie Prusa - recenzja Wyborczej

Jestem autorem POPularnym. Czyli takim, który nie chce "odciągać od kasy w księgarni". To niesamowite, zawsze o tym marzyłem. Pisać powieści artystowskie wydawało mi się czymś nieprzyzwoicie łatwym. Pisać pokręcone smuty, których nikt oprócz autora i kilku krytyków nie ma siły czytać, wydawało mi się o tyle proste co niemoralne. Ale napisać powieść, która wciąga i nie jest banalna, to wyczyn. Pisać powieści naprawdę popularne, jak Sapkowski czy Coelho - to wielka sztuka. Wiem, w Polsce istnieje łatwość dyskredytowania tych Panów, a fakt, że Kaśka Grochola sprzedaje setki tysięcy nakładu jest zaliczany do żenady. Jakże łatwo krytykujemy, jak łatwo umniejszamy. My, Polacy potrzebujemy chłopca do bicia, żeby czuć się lepiej.
Ale zbaczam z tematu. Wdzięczny jestem, Panie Darku, że pasowałeś mnie na gracza literatury popularnej. Oby Twoje słowa miały moc lawiny!
No i cieszę się, że taki duży artykuł Wyborcza Panu puściła. Honorarium na pewno się przyda!...

I nie mogę sobie darować. Reakcje znajomych na fejsie:
Iza Michalewicz (ponad 50 tysięcy sprzedanej biografii Villas): "Ciesz się, ja się takiej recenzji nie doczekałam w GW :)"
Marta Fox (ponad 20 wydanych powieści): "Czyli jesteś profesjonalistą".
Justyna, moja żona (rozpięta między pisaniem komiksu dla dzieci, a powieścią futurystyczną): "Chciałabym, żeby mi ktoś tak dojebał!..."



4 komentarze:

  1. Prócz powyższego wyborcz-recenzent napisał także, że jesteś rusofobiczno-filosemitycznym pornografem, co mnie najbardziej w owej recenzji podnieciło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Potrzebujemy nie chłopca, tylko Wokulskiego do bicia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. a, i jeszcze jedno spostrzeżenie, którego nie waham się nazwać szokującym: recenzję mogą przeczytać nawet ci, którzy nie mają pojęcia o literaturze. Recenzent bowiem nie omieszka w nawiasie odautorskim uświadomić czytelnikom, że nazwisko twórcy 'Alkaloidu' jest w rzeczywistości pseudonimem, tożsamym z prawdziwym nazwiskiem Bolesława Prusa (i to w języku szkolnego bryka). A może przesadzam? Może nieznajomość prawdziwych personaliów autora "Lalki" nie jest dziś niczym specjalnym?

    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. „Ów pakiet poprawności uzupełnia to, że w "Córce Wokulskiego" na każdym kroku głosi się pochwałę wartości rodzinnych. Najpierw następuje ociekające lukrem pojednanie Natalii z jej umierającą matką, później zbliżenie z ojcem”.

    pan krytyk bardzo ładnie użył sformułowania "zbliżenie z ojcem", już pędzę do księgarni, chętnie poczytam o pojednaniu przez grzech :D

    OdpowiedzUsuń