czwartek, 31 stycznia 2013

Pani Prus

Bez PAPERmintu nie byłoby Córki Wokulskiego. A dokładniej bez jego naczelnej, Joanny Laprus-Mikulskiej. Było jak w bajce. Piętnaście wydawnictw odrzuciło moją powieść. A Joasia wzięła, przeczytała i poleciła wydawcy, który wydaje również jej pismo. I książka jest. Myślę, że nie bez znaczenia był fakt, że w nazwisku Joanny zawiera się słowo: PRUS. Właściwie, przy odrobinie dobrej woli jej nazwisko można przetłumaczyć jako: Pani Prus!

W styczniowym numerze PAPERmintu - leży jeszcze w empikach i matrasach - Pani Prus zamieściła fragment Córki.



A w najbliższym, lutowym numerze PAPERmintu wywiad z Autorem - czyli ze mną!

Kupujmy PAPERmint - bez Nas nie będzie pisma i kolejnych powieści!...




4 komentarze:

  1. I w tym momencie się cieszę, że mam prenumeratę PAPERmint:) Nie mogę się doczekać lutowej rozmowy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm... Widziałam Pana książkę ostatnio na półce w księgarni Matras, gdy poszukiwałam czegoś to czytania i się zastanawiałam. Kocham "Lalkę" - Prusa Bolesława i czytając dziś tego bloga i te opinie, które sam Pan umieścił jestem w jeszcze większej rozterce i zmieszaniu czy zaryzykować i zakupić książkę, czy jednak nie, bo boję się rozczarowania i, że nawet nie będę mogła do jej końca dobrnąć, a zakup zrobiłam. Achhh...
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję odwagi! ;)
      Proszę podzielić się odczuciami po lekturze.
      Pozdrawiam ciepło
      Roman

      Usuń