wtorek, 1 stycznia 2013

Seks Izabeli

Uwaga, dziś specjalnie na życzenie Katarzyny Bondy, fragment Córki, który tak wstrząsnął Pawłem Duninem-Wąsowiczem (patrz: Ociekająca seksem).
Miłego czytania i dla wszystkich pięknego Nowego Roku!


"Buturlin, oberpolicmajster Warszawy, stróż i kat stolicy Priwisliannego Kraju wstał z łóżka, żeby napić się wódki. Wstawał z żalem, bo obok niego leżała piękna Izabela, chętna i gotowa. Ale co to za ruchanie bez gorzałki? Więc wyskoczył tylko na chwilę, aby porwać butelkę Stolicznej z komody.
– Już wracam… – krzyknął do zaskoczonej nagłą przerwą kochanki.
Łyknął z gwinta i otrząsnął się, machając siwymi bokobrodami. Klepnął się z radością po opasłym brzuchu i odstawiając butelkę wyjrzał przez okno. To, co zobaczył, sprawiło, że puścił  flaszkę, nie zwracając uwagi, że wylewa cenną zawartość.
Wot czjert?
Złapał karabin ze ściany i podbiegł do okna.
Przed ratuszem  przez plac Teatralny – pusty o tej nocnej porze – szedł, kolebiąc się  na boki… niedźwiedź. Gonił jakiegoś biednego nocnego marka. Gdy zwierz na chwilę utknął we wnętrzu dorożki, wypalił ze strzelby. A że sprzęt miał zacny: karabin samopowtarzalny, prezent od Ferdinanda von Manlichera, oddał błyskawicznie kilka strzałów. Przynajmniej jeden musiał być celny. Niedźwiedź zatrzymał się, ryknął i potoczył wokół wściekłym wzrokiem. A nie wiedząc wroga, zsunął się na ziemię i pokuśtykał w kierunku placu Zamkowego.
Może pokąsi Hurkową? – rozmarzył się Buturlin.
Uniósł karabin nad głową i wydał okrzyk zwycięstwa. Nic a nic nie przeszkadzało mu, że jest całkiem goły. W końcu był u siebie. Odwrócił się do Izabeli, która zaciekawiona aferą, wyszła z łóżka.
            – Nie uwierzy pani – powiedział z dumą. –  Postrzeliłem niedźwiedzia…
            Lekko popchnął ją w stronę ciepłego jeszcze prześcieradła.
            – Darowałem mu życie… – wyjaśnił. – Ale w przypadku pani nie będę brał jeńców..
            Przewrócił ją na łóżko. Upadła, nieskromnie zadzierając nogi. Między dwoma białymi udami krzewiła się puszcza. Goły Buturlin  skoczył za nią na poduszki. Złapał swoje czarne przyrodzenie w pięść i machając, jak buławą, pohukiwał.
            Ona krzyczała, udając przerażenie.
            – Ach, ja biedna!
            I poddała mu biodra, zachęcając do ataku.
            – Krasawica… – szepnął słodko, moszcząc się w jej mokrej dziurce.
            – O, tak… – wzdychała Polka, gdy napierał na nią całym ciałem. A swoje ważył. – O, tak…
            Podrzucała go swoim pysznym zadem, demonstrując, że wie, co dama robić powinna, aby jebakowi sprawić rozkosz.
Runął na nią, jak wojsko Paskiewicza na Warszawę. Jęczał, chrypiał, pierdział. Był pijany. Był wniebowzięty. Fala rozkoszy płynęła z łona do serca. Wyciskała łzy. Być może tylko w takich chwilach stawał się człowiekiem.
On tak, ale nie ona. Nie dla jego czarnego przyrodzenia kotłowała się w pościeli. Nie jego siwe bokobrody wywoływały drżenie jej członków. Po co innego tu przyszła.
            I dlatego, gdy on piszcząc, jak kopnięty psiak zbliżał się do orgazmu, sprężyła się jeszcze bardziej. Potężnym rzutem bioder wywindowała go wysoko, zarzucając mu jednocześnie nogi na szyję.
            – O, tak… – teraz on piał z wdzięczności. – O, tak…
Szczytował i zrobiło mu się ciemno przed oczami. Stracił świadomość. Wpadł w czarną dziurę szczęścia.
Wpadł w sidła kochanki. Jej hipnotycznej mocy.
Swą zdolność Izabela Łęcka zdobyła w pewnym klasztorze w Pirenejach. Odkryła tam nieposkromioną potęgę kobiecej bramy ekstazy. Doprowadzając mężczyzn do orgazmu w tej jednej sekundzie rozkoszy mogła zawładnąć ich umysłem. I wydobyć najbardziej skrywany sekret.
Teraz dysząc od wysiłku, szepnęła do ucha Buturlinowi.
– Gdzie są twoje skarby, gospodin? Gdzie one?…
Śmiał się.
– Nic nie mam… – odszepnął, nie otwierając oczu. Nie odzyskując świadomości. – Nic, a nic…Same długi…
– Ty bogacz… – nie ustawała . – Oddaj mi rubelki…
Zrobił chytrą minę.
– Ja nie mam. Ale car ma. O, tak. On ma wiele. Cały świat. Złota całe góry….
I nieświadom, co czyni, opowiedział jej wszystko, co chciała wiedzieć.
Wszystko, co miała wykorzystać przeciwko niemu. I Imperium…"


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz