piątek, 4 stycznia 2013

W kolano

Mój pierwszy wywiad. Hura!

Gazeta Wrocławska - rozmowa

Mówić o swojej powieści - chyba każdy to uwielbia. Ale nie cieszyłem się długo. Zaraz dostałem sms-a: "Czy nie strzelasz sobie w kolano mówiąc o tym, że czytasz podręczniki dla pisarzy i że 15 wydawnictw odrzuciło twoją powieść?"

Ups. Trzymać język za zębami czy nie? Przyznawać się do słabości czy udawać chojraka? Co lepsze? Wybieram szczerość. Ale czy słusznie? Przecież Pisarz to zawód natchniony, łaska z nieba. Jaki tam warsztat, jakie tam pobieranie nauk! A piętnaście pań i panów z wydawnictw nie może się mylić! Oni też są wybrani!

Trudno, wypaliłem z grubej rury: "A Harry Potter?" - odpisałem na "troskliwego" sms-a. Na początku wydawcy też wrzucali go do kosza. Pewnie paru do dzisiaj leczy się z depresji...

Na fejsie istnieje głupawy zwyczaj wywieszania swoich życiowych mott. Ja mam to, co usłyszałem od żony kolegi: "Wszystkim laski nie zrobisz!". I tego się trzymam.

A wczorajszy wieczór przyniósł dowód, że może jednak czemuś to służy. Byłem na premierze "bejbi blues". Na widowni zaczepiła mnie szefowa pewnego wypasionego portalu. "Gratuluję powieści!", krzyknęła nad rzędami krzeseł. "Wyjaśnij mi, jak to jest. 15 wydawców odmówiło, to kto w końcu wydał?". Wyjaśniłem, kto. Ale nie o to chodzi. Najważniejsze, że zapamiętała!
I tak powstają legendy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz