niedziela, 10 marca 2013

Ołtarzyk

Akurat czytam Przerwaną dekadę -  rozmowę z Edwardem Gierkiem. Pamiętacie te czasy propagandy i kultu jednostki? Moja żona - ówcześnie dziewczynka, kochała Gierka, chciała mieć takiego tatę! Więc wchodzę wczoraj do matrasu przy - nomen omen - Alei Solidarności i co widzę? Ołtarzyk Romana Praszyńskiego!


Bosko! Pierwszy raz zobaczyłem Córkę na witrynie księgarni. Miłe uczucie. A w środku było jeszcze lepiej!


Wchodziłem do księgarni z duszą na ramieniu. To piąte spotkanie autorskie w tym samym mieście w ciągu trzech miesięcy. Czy ktoś będzie? Przecież znajomi mają już serdecznie dosyć! Ale byli. I to kto? Głównie osoby piszące! Tu kilka ich powieści:





Rozmowa siłą rzeczy zeszła na warsztat. Opowiadałem o swojej pisarskiej biblii: Warsztat pisarza Swaina. Bez niego nie byłoby Córki. Gdy miałem potężny kryzys (zobacz post: Chłopak z Grochowa) właśnie Swain dodał mi skrzydeł.
- I czego się u niego dowiedziałeś? - zapytała  Joanna Laprus-Mikulska.
- Pamiętam zdanie, które było, jak odkrycie Kopernika - pośpieszyłem z odpowiedzią. - Otóż pisarz nie opowiada historii. Pisarz opowiada o reakcjach bohaterów na to, co ich spotyka. Nie fakty, a emocje! A drugi wstrząs to zasada mówiąca o tym, że im ważniejsze wydarzenie w opowieści, tym więcej trzeba mu poświęcić słów. A ja zawsze myślałem, że odwrotnie! I dlatego Córka Wokulskiego jest taka gruba!
- Trzy razy grubsza od mojej - zaśmiała się Sonia Zohar.

I tak sobie gadaliśmy. Okazało się, że małe jest piękne. I nie tłumy wyznawców czynią świątynię, a siła ich wiary!... 

PS. Dziękuję pani Magdalenie Lau z matrasu. Głównej kapłance wydarzenia...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz