niedziela, 21 lipca 2013

Miszcz świata

Jak zostałem miszczem świata? To proste -  poszedłem do grochowskiej klubokawiarni Kicia Kocia i wziąłem udział w piciu oranżady na czas.


Emocje były wielkie.Gaz szedł nosem, uczestnicy parskali na estradę i jury. Techniki wprowadzania napoju do organizmu były wielorakie:

Byłem nieziemsko zaskoczony, jak dużo płynu mieści się w małej buteleczce i ile gazu atakuje mój organizm. Jednak brak treningu. Po pierwszej konkurencji - oranżada czerwona! - czas utrzymałem w środku stawki: 14,3 sekundy. Gdy rekord świata - ustanowiony w lutym w Kici Koci  - to 5,6 sekundy!
Za drugim podejściem - oranżada biała, rekord świata 6 sekund! - dałem z siebie wszystko. Co widać na mojej koszulce. Zbiłem czas do 9,3 sekundy. Co dało mi TRZECIE miejsce! Jestem miszczem świata! Trala la la la!
Szefowa jury Małgosia Pilewska mierzyła czas na swojej komórce. 

Czarek Polak z Kici Koci zapewnia, że w księdze Rekordów Guinessa nie ma jeszcze picia oranżady. Wysyła nasze wyniki, będziemy pierwsi!

A tak walił miszcz nad miszcze, zwycięzca w kategorii czerwona - 5,41 sekundy! - Paweł Nicki z Grochowa. Grochów rulez! 
Zwycięzca opuszcza podium z nagrodą. Krzynka białej, krzynka czerwonej.

Ginący gatunek

Cała ta impreza nie miałaby racji bytu, gdyby nie pan Józef Romaniuk z Grochowa, który prowadzi ostatnią w Warszawie, a może i na świecie, fabrykę oranżady według przedwojennej receptury. Założył ją jego ojciec w 1948 roku. Macie pojęcie? Przetrwali Stalina, Gomułkę, Jaruzelskiego, a nawet Balcerowicza! Teraz są, jak białe wieloryby, na wymarciu. Produkują kilka tysięcy oranżad na miesiąc, gdy z maszyn mogą schodzić cztery tysiące butelek na godzinę! Dlatego pytajcie w waszych warzywniakach o prawdziwą oranżadę. Może przetrwają dla naszych dzieci?...
"Oranżada musi być z cukrem - tłumaczy Józef Romaniuk - te wszystkie słodziki są tańsze, ale w ustach zostawiają gorycz..."

2 komentarze:

  1. Smak oranżady rzeczywiście jak za dawnych lat. Gdyby tak jeszcze była w takich butelkach jak dawniej, to już byłaby "czysta poezja". :-)

    OdpowiedzUsuń