niedziela, 31 sierpnia 2014

Honorowa żebraczka

Dawać czy nie dawać? Pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Więc czasem daję, a czasem nie. W zależności od humoru. Wczoraj szedłem Nowym Światem z trójką dzieci. Miałem dwoje swoich i jedną dziewczynkę na przechowanie. Jej matka poszła zaszaleć. Więc idziemy obok empiku, a tam babcia, którą często operuje w tym rejonie. "Na jedzenie, błagam, emerytury nie mam!" - wyciąga ręce do przechodniów. Myślę sobie, nie zbiednieję, a może ona rzeczywiście potrzebuje? Wyciągam portfel, widzę, że sam drobiazg, więc wysypuję na dłoń garść monet. Daję bilon kobiecie, a ona: "Pan z trójką dzieci? To nie wezmę!". Szok. Przekonuję, żeby wzięła. Że to mnie nie zrujnuje. Bierze. Odchodzę w uniesieniu. O, kurczę - warto było zapłacić, żeby wziąć udział w takiej scence. Teatr miasta!


No i proszę, Paulo Coelho miał rację. Gdy dajesz, wszechświat zwraca ci z nawiązką. Doszedłem z dziećmi pod dom - a tam skarby! Ktoś koło garaży wysypał miliony zabaweczek. Dzieci wygrzebały sobie dinozaura, surfera i samochodziki. Morał z tego taki, że są  honorowe żebraczki. I warto się dzielić.
Dobranoc Państwu!

1 komentarz:

  1. Jedziemy z kolegami na flaczki, najlepsze flaczki w okolicy a może i w mieście- Bar Grochowski obok węzła Marsa. Przed skrzyżowaniem stoi pani w stroju żebraczki, kolega mówi: - Dam jej, wszak ja dziś zarobiłem a ona może głodna. Otwarta szyba, dwie dychy zmieniają właściciela. Zawrotka, parking, schody w dół i już porcja flaków paruje przed każdym z nas. Mija kilkanaście łyżek i wchodzi pani żebraczka, siada przy stoliku obok, gdzie już siedzi jakiś pan dość mocno przypakowany o śniadej cerze, i dzielą się zebranymi przez nią pieniędzmi. Kolegę niemal szlag trafił, to co się potem działo opisuje współwięzień Franza Maurera na początku drugiej części Psów Pasikowskiego. Z tą różnicą, że nie było młotka, a tylko dwie dychy na powrót wróciły do kieszeni dobroczyńcy. Od tamtej chwili nie daję nikomu grosza na ulicy.

    OdpowiedzUsuń