niedziela, 28 września 2014

Dlaczego nie będę sławnym pisarzem?

Jak wiadomo, czytają głównie kobiety. Więc trzeba pisać dla nich. Co kobiety lubią? No, właśnie, na nieszczęście Bridget Jones! Gdybym umiał tak pisać, już dawno mieszkałbym na Balearach!

Ponieważ marzy mi się sława i oldskoolowy alfa romeo, podjąłem próbę zrozumienia na czym polega tajemnica popularnych powieści kobiecych. Zajrzałem do debiutanckiej powieści z nurtu bridgetowego. Jakie wnioski? No, niestety, trzeba być babą. Żaden facet - pomijając może tych wyklętych przez Kościół - nie umiałby rozpisywać na wiele stron "zwyczajnego życia" porzuconej kobiety. Jej mikrosmutków i burz emocjonalnych. Jej słowotoku i skaczących dygresji. A także zderzenia z prozą życie. A więc - zmywarka działa, czy nie? Robić kopytka czy kupować? A potem te rozważania z przyjaciółkami o rozwodzie. Wielogodzinne. Ratunku. Nie dam rady. Chciałbym, ale nie umiem. Zabiłbym się prędzej nogą, niż rozpisał plan dnia w punktach: "1. posprzątać; 2.spotkanie w sprawie pracy; 3. zakupy (...) 10. uprać". Nie umiem stworzyć postaci czterdziestoletniej kobiety, matki trojga synów, zaskoczonej odejściem męża. Zaskoczenie rozumiem, ale dlaczego nie pojawia się w książce choć odrobina refleksji nad tym, co się wydarzyło? Nad udziałem kobiety w śmierci związku? Oprócz zabawnych, ale równie smutnych zdań, że mężczyzna woli każdą obcą od żony, chociażby żona tylko w stringach podawało piwo. Nie umiałbym sprytnie odpowiedzialności za dramat pary zepchnąć na barki męża. Brak mi solidarności jajników. Ale jedno bym umiał - chętnie podsunąłbym skrzywdzonej bohaterce - jak czyni to autorka - młodszego kochanka, w którego silnych ramionach znajdzie ukojenie (bohaterka, nie autorka). I dodałbym więcej seksu. O rany, w ogóle dałbym seks, bo ta czterdziestolatka o mentalności dziewiczej piętnastolatki jest jak kremówka z Wadowic. Więc kto wie? Może nie wszystko skończone? Może jednak Pudelek i alfa romeo jeszcze mi pisane?...


Jesteś na blogu autora Córki Wokulskiego!


4 komentarze:

  1. Bardzo mi się podobają Twoje spostrzeżenia :)
    Nie stronię od literatury kobiecej, wybierając sprawdzonych autorów. Polecam Ci:

    http://magdallenamagazine.blogspot.com/2014/01/w-poszukiwaniu-miosci-w-ksiazce.html
    Wiem, że podoba się mężczyznom, zatem... spróbuj się zmierzyć z inną odsłoną damskich czytadeł.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zajrzę z przyjemnością. Bardzo efektowny layout! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Eee tam, panie Romanie, mnie tam literatura kobieca wkurza. Może dlatego, że mam jajniki w życiu prywatnym, więc w literaturze już dziękuję. Wionie nudą. Hemingwaya proszę, gdzie na kilkunastu stronach Nick oprawia ryby w terenie dzikim, tam to dopiero się dzieje :) pozdrawiam ciepło i podziwiam za przebrnięcie

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, Hemingway daje radę. Dawno temu znalazłem opowiadania Ernesta, które ktoś wyrzucił do śmietnika. Wziąłem, czytam i nie mogę przestać! ;)

    OdpowiedzUsuń