czwartek, 18 września 2014

Houellebecq nie jest sqrvysynem!

Porwali Houellebecq'a! I bardzo dobrze. Należało mu się za ten nihilizm! Za obrazoburstwo. Dziwkarstwo. A może nie porwali? Nie? To co w końcu?...

w kinach od 26 września


Porwali, ale oddali. A to co pomiędzy było najciekawsze. Rozmowy porwanego pisarza z napakowanym na siłce porywaczem o sztuce pisania podbiły me serce. "Nie ma zasad - mówi skuty kajdankami pisarz. - Trzeba się ponudzić. Wtedy przychodzą słowa". 


Jednak porwany pisarz nie ma czasu się nudzić. Wciąż pije wino z porywaczami, rozmawia o sensie życia i chędoży młodą Fatimę o ciele Wenus Boticelliego. Całe napięcie filmu bierze się z tzw. syndromu szwedzkiego. Porwany zaprzyjaźnia się z porywaczami. I gdy ktoś w końcu płaci okup, żałuje, że to już koniec. Mamy więc mnóstwo zabawnych, pachnących Monty Pythonem dialogów. I pięknych scenek, jak ta, w której bandziory uczą pisarza dusić przeciwnika nogami. Mamy też tak ulubione akcenty polskie. Porywacze są pół-Polakami. A pijany Houellebecq wykrzykuje, że Polska nie istnieje. Że to wymyślona kraina. "W Polsce, czyli nigdzie", jak pisał Alfred Jarry w Ubu król. I tacy są ci Francuzi...

Polska może nie istnieje, ale za to ja odkryłem Houellebecq'a. Po tym, jak odpadłem od Cząstek elementarnych, uznałem go za cynicznego depresanta i totalnego sqrvysyna. A tu niespodzianka. Zabiedzony, wycofany, ale w gruncie rzeczy sympatyczny i z poczuciem humoru gość! Posypuję głowę popiołem i obiecuję przeczytać jego książkę od deski do deski. Może doradzicie mi którą?

A po seansie w Muranowie wyszli na scenę polscy pisarze, aby poruszyć bolesny temat: "Pisarz, a media". Agnieszka Drotkiewicz opowiedziała, jak robiła wywiad z Houellebecq'iem dla Playboya, który powiedział jej (Houellebecq, nie Playboy), że nie musi zaspokajać redaktorów pisma, Krzysztof Varga, przyznał, że nie ma profilu na facebooku, bo się wstydzi, a Mariusz Szczygieł zeznał, że lubi chodzić do Pytanie na śniadanie, bo sprzedaż książek wzrasta mu wtedy o 300-500 egzemplarzy. Gremialnie narzekali na mizerię polskich mediów, które literatury i pisarzy boją się, jak prawiczek gromnicy. Więc, nawet jak pisarz - pisarka - chcą stracić cnotę i oddać się na łup szmatławców - to i tak nie ma chętnych. Ale narzekali tak barwnie, z taką werwą i słowną maestrią, że naprawdę powinni pokazywać ich w telewizji! 

Jesteś na blogu autora Córki Wokulskiego!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz