wtorek, 2 września 2014

Jezus mnie kocha

Umówiłem się dzisiaj ze znajomym we Wrzeniu świata, uroczej knajpce Szczygła i kompanii. Idę sobie Nowym Światem i nucę piosenkę Toma Waitsa Chocolate Jesus. Tłumaczę ją trochę i po polsku leci to jakoś tak:

          nie chodzę do kościoła
          nie padam tam na twarz
          nie pamiętam ewangelii
          lepszą metodę mam

         ja wiem jezus mnie kocha
         itd.

Śpiewam to sobie w kółko, bo lubię, nagle przy skrzyżowaniu z Ordynacką jakiś mężczyzna wyciąga do mnie dłoń. Trzyma w niej... Ewangelie. Nowy Testament na Nowym Świecie! Miniaturowy. Podręczny. Słowo Boże na każdą kieszeń. Odruchowo biorę, bo co mam nie brać? Ulotek tylko nie biorę, bo jestem eko. Więc biorę, ale zaraz, mężczyzna w drugiej ręce trzyma torbę, a w niej... Ewangelie. Jego dłoń błyskawicznie zanurza się tam i już jest z powrotem i wciska mi do ręki drugi Nowy Testament. Za darmo, mruczy. Tym bardziej biorę. Wsadzam kieszonkową biografię Zbawiciela do jednej kieszeni, drugą do drugiej i zmierzam zadowolony do Wrzenia. Myślę, sobie, na co mi dwa Słowa Boże? Jedno dam znajomemu, widać nie przez przypadek dostałem podwójnie. Siadamy na leżakach, pijemy kawę zbożową i zieloną herbatę (wiem, jak to brzmi!), z kieszeni wypada mi miniaturowa książeczka. Słuchaj, mówię do kolegi, idę przed chwilą Nowym Światem, śpiewam Waitsa, że nie pamiętam Ewangelii i nagle facet wciska mi dwa Nowe Testamenty. Może chciałbyś?... Nie kończę. Znajomy wyciąga z torby... Pismo Świętego Nowego Testamentu! No, myślę, sobie Jezus naprawdę mnie kocha!

Żeby nie było, że sobie to wymyśliłem. 

Tę wersję lubię bardziej:

1 komentarz:

  1. To teraz czas na poznanie Jezusa. Koniecznie przeczytaj NT, widać wyraźnie, że Bóg puka do Twoich drzwi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń