czwartek, 2 października 2014

Jak to robią wikingowie?

Jak to robią pisarze, wiadomo. Cała Polska huczy o miłości w blasku Nike. Nawet tabloidy zaczęły pisać o literaturze. Ale zapewniam Was, że dopiero poeci - ci potrafią zaskoczyć mieszczan. Mi buty spadły!

via Blog diabelski
Ale po kolei. Byłem na wieczorze promocyjnym pisma literackiego eleWator. Co to takiego? No wiecie - na papierze eseje, recenzje, wiersze. Generalnie, nudy. A że działo się to w Muzeum Broniewskiego to nudy jeszcze większe. Smutna ta willa poety. Nic dziwnego, że się biedak zapił. A wracając do wieczoru, Leszek Szaruga, poeta o twarzy zapaśnika, powiedział, że pamięta czasy, gdy wyczekiwało się na nowe egzemplarze Twórczości lub Odry. A dziś nikt nie kupuje niczego. Niesamowite, mnie też kiedyś kręciły pisma literackie. Czytałem. A dziś? Co się stało? Ja się zmieniłem? Czy świat? Czy internet tak nam zorał mózgi, że gdy tekst ma więcej niż trzy linijki, rozglądamy się bezradnie dookoła w poszukiwaniu pomocy?...

Redaktorzy  eleWatora.
Widać Leszka Szarugę i Adama Wiedemanna.
No wiec trochę przysypiałem, gdy redaktorzy-autorzy opowiadali o swoim papierowym dziecku. Z ulgą doczekałem końca i złapałem za kieliszek wina. Wtedy napatoczył się znajomy poeta.
  - Co u ciebie? - zagaił nieśmiertelną frazą.
Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że wszystko dobrze, dzieci zdrowe.
  - A ty masz dzieci? - pytam poetę.
  - Jestem dziadkiem.
Gratuluję, ale słyszę, że jego córka nie wie, że jest jej ojcem. Więc on nie zna wnuka. Nawet nie wie czy to chłopiec, czy dziewczynka. 
Otwieram gębę.
  - Znikający dziadek? - pytam z głupia frant.
  - To było trzydzieści lat temu - odpowiada poeta - miała osiemnaście lat, a jej mąż był bezpłodny. Pocieszałem ją. Potem miała jeszcze inne dzieci i innych facetów.
  - Kurczę!
  Poeta się rozkręca.
  - Jak dowiedziałem się, że jest babcią, to poczułem obrzydzenie. Ale jak sobie przypomnę, to pierdoliła się koncertowo. Najlepiej wyszkolona! Warto było...
Piję wino, żeby mieć chwilę na przetrawienie.
  - Nie chciałbyś się ujawnić?
Poeta wzrusza ramionami.
  - To delikatna sprawa...
No, ja myślę!


Zapomniałem o wszystkim, co mówiono na wieczorze eleWatora. Zwierzenia poety przykryły wszystkie wysiłki redaktorów-autorów. Więc żywcem przytoczę, co przeczytałem o Wikingach w piśmie literackim wydawanym przez Fundację Literatury imienia Henryka Berezy:

"Kodeks rycerski Wikingów zawierał dokładny przepis na dobijanie rannych rycerzy. Sztuka dobijanie polegała na tym by odwrócić pokonanego na brzuch (rycerze, jak wiadomo, nie dbają o zbroję na plecach, taki defetyzm nie leży ani w stylu rycerza ani w jego naturze), odrąbać mieczem żebra od kręgosłupa i wypruć płuca na zewnątrz. Z poranionych lecz pracujących jeszcze płuc krew tryskała wyśmienicie". 
Marek K. E. Baczewski


Jesteś na blogu autora Córki Wokulskiego!

2 komentarze:

  1. "Pierdoliła się koncertowo"- zajebiste określenie. A w ogóle co to za nazwa pisma eleWator? Toż to jakby piśmie o gotowaniu nadać nazwę Masturbator....

    OdpowiedzUsuń
  2. Masturbator... Ciekawe, że analogiczne wpisy są na www "kuriera Szczecińskiego". Czyżby szczeciński frustrat z US znalazł nowe miejsce na hajtowanie?

    OdpowiedzUsuń