poniedziałek, 10 listopada 2014

Kotek kardynała Richelieu!

Czy Aleksander Dumas przewraca się w grobie? Czy zaciera łapki z uciechy? Być może szalona gra czterech wariatów z Montowni (i jednej damy) jest dziś jedynym sposobem na obcowanie z klasyką!

Rafał Rutkowski na Adamie Krawczuku
fot. Bartosz Siedlik
Teatr Powszechny
Niedawno uciekłem z teatru, w którym wystawiano Szekspira. Nie dałem rady, zbyt klasycznie tę klasykę podawano. A Teatr Montownia robi z Trzema Muszkieterami to, co lubię. Miażdży, miesza i podaje po swojemu. Czyli leci farsą. Postaci są szyte tak grubo, jak fastryga Frankensteina. Ale za to zabawa murowana!

Kultowa powieść papieża popowej literatury przerobiona na komiks. Panowie (i jedna dama) grają w tak zawrotnym tempie, a jednocześnie finezyjnie i przekonująco, że zapominamy o dokonującej się na naszych oczach kulturowej masakrze. I nagle XIX wieczna ramota, kalka kalek, rzecz zgrana, jak sumienie szulera, zyskuje nowe życie. Tekst oczywiście przerobiony na współczesne ucho. A od puszczania oka do widza tworzy się na scenie wiatr. Adam Krawczuk, Marcin Perchuć, Rafał Rutkowski, Maciej Wierzbicki i Monika Fronczek to prawdziwe szpady polskiego teatru. Bez nich kardynał Richelieu więziłby nas bezlitosną nudą. A tak zabawia, przybierając postać niezrównanego Rafała Rutkowskiego z kotkiem o imieniu Sarkozy!

Ludwik XIII z pieskiem de Gaulle'em i kardynał Richelieu z kotkiem Sarkozym!

Można to lubić. Można nie lubić. Ale propozycja jest konkretna i ostra jak meksykańskie kaktusy. Panowie (i jedna dama) znaleźli sposób na reaktywowanie klasyki. Lepsze to, niż wbijanie osikowego kołka w trupa Szekspira! Poszedłem na spektakl Montowni w poszukiwaniu bratniej duszy. Bo ja też cierpię na syndrom Neo z Matrixa. Jak sobie czegoś nie reaktywuję, nie zasnę. Na przykład napisałem Biblię od nowa. Taką Biblię 2.0. Nosi tytuł Córki Lota. Wydałem to dawno, Ziemia od tamtego czasy wiele razy okrążyła Słońce. Ale niedawno napisałem też kontynuacje Lalki Bolesława Prusa. Wokulski reaktywacja!
ebook na virtualo.pl

Gdy pisałem Córkę Wokulskiego, codziennie powtarzałem sobie jedenaste przykazanie: Nie nudź! Czy mi się udało? Nie mi osądzać. Ale po reakcjach ludzi wiem jedno: klasyka może być żywa. Jak ją odpowiednio przyrządzić. Wstrząśnięta, niezmieszana bije w dekiel!

PS. Panowie z Montowni (i jedna dama) szykują przeróbkę kolejnego pogrobowca literatury, naszego ukochanego Sienkiewicza! Quo vadis! Warszawska premiera (w Krakowie startują wcześniej) pod koniec grudnia w Teatrze Powszechnym. Już ostrzę sobie zęby!


4 komentarze:

  1. Coś dla mnie! Wybiorę się do Warszawy na Quo vadis. Czemu nie? Może wreszcie coś mnie zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Quo vadis jest jedyna ksiazka Pana S. co mnie nie zanudzilam. Wiec podejrzewam, ze bedzie miazga :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chciałbbym zobaczyć takie cudo jak Dekameron 2.0

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy bawią Pana blogowe zabawy ale pozwoliłam sobie samolubnie i bez pytania nominować Pana do LBA - jeśli nie uważa Pan tego za głupotę to proszę zajrzeć do mnie :)

    OdpowiedzUsuń