piątek, 6 lutego 2015

Boski Hitler

Jeżeli ta książka jest prawdziwa, to ogarnia mnie zgroza. Jeżeli jest prawdziwa, to Hitler był dla Niemców bogiem. A co, jeżeli to prawda?...




Grecka czarownica Medea zasłynęła w mitach tym, że zamordowała swoje dzieci. Najpierw zdradziła własnego ojca i królestwo, aby Jazon mógł zdobyć złote runo. Po latach, gdy Jazon wziął sobie młodszą żonę, Medea z zemsty zabiła synów, których z nim miała. W historii zapisała się jako wzorzec potwora.

Magda Goebbels na pewno jej dorównuje. Żona speca od propagandy III Rzeszy, pod koniec II wojny światowej, w otoczonym Berlinie popełnia samobójstwo. Wcześniej, bagatela, morduje szóstkę swoich dzieci.

Meike Ziervogel napisała niewielką książeczkę o Magdzie - Medei. Opowiedziała nam historię kobiety, która w obliczu klęski Niemiec podaje morfinę swoim dzieciom, a potem w ich ustach rozgniata kapsułki z cyjankiem. To diabelski pomysł na powieść. Powieść z piekła rodem. Lub obozu koncentracyjnego.

Trzecia Rzesza padła, lecz fascynacja złem żyje. I ma się dobrze. Dlatego sięgnąłem po tę książkę. W nadziei, że zajrzę jednym okiem w czeluście okrucieństwa. Że doświadczę spokojnie na kanapie tej mrocznej siły, która włada ludźmi, która popycha ich do złego. Nie ukrywam, szukałem mocy. Czyż nie dlatego z takim zachwytem wracamy do Gwiezdnych wojen, że moc - w bezpiecznych warunkach, z kartonem popkornu na kolanach - pokazuje nam tam swoje ciemne oblicze?

Lecz co za zawód. Zło w tej książeczce nie odkrywa swojej tajemnicy. Owszem, czytam o Magdzie, co otruła szóstkę dzieci, ale jak byłem głupi przed lekturą, tak i jestem po. Dostaję opowieść o Magdzie, co wyrastała w samotności i o jej zimnej, wyrachowanej matce. O Magdzie, która morduje swoje dzieci, aby uchronić je przed gwałtem i zemstą Armii Czerwonej. Ale przecież nie każda samotna dziewczyna, nawet ta przestraszona bolszewikami, morduje dzieci. Więc takie wyjaśnienie na nic. Szukam dalej. Ale dalej nie ma nic. Suchy opis faktów. I nie wiem, czy ten brak wyjaśnienia, skąd się bierze zło, jest nieudolnością autorki, czy tajemnicą zła? Być może o złu nic się nie da powiedzieć mądrego, poza tym, że jest? 

Bo zło jest. Zaglądam jednym okiem do tabloidów, więc wiem, że wciąż na świecie - a konkretnie w Polsce - żyją matki, które zabijają własne dzieci. I dalej - mimo, że wszyscy o tym piszę, a tvn kręci newsy - wyjaśnienia brak. Bo ani te psychologiczne, ani te prawne nie tłumaczą fenomenu zbrodni. Owszem, opisują, ale nie tłumaczą. Jest coś w umyśle ludzkim, co wymyka się opisowi. Więc mam przemożne uczucie, że tylko wydaje mi się, że rozumiem świat. Słyszycie? Żyjemy pośród cieni! W platońskiej jaskini!

Więc uznałbym powiastkę Meike Ziervogel - której nazwisko tłumaczy się, jako kolorowe ptaszki - za błahą, gdyby nie jeden obraz. Magda trucicielka, niemiecka Medea wielbi Hitlera bałwochwalczo. Wydaje jej się, że przywódca III Rzeszy jest prorokiem, Mesjaszem, Bogiem, a ona jego jedyną godną Towarzyszką. Kimś w rodzaju Matki Boskiej i Boskiej Kochanki. A to jest słabe. Czy autorka mówi nam, że cała II wojna światowa wzięła się z miłosnej fascynacji narodu do Boga Ojca Hitlera? Włos mi się jeży, gdy o tym myślę. Bo jeżeli Hitler bogiem, to zło ma potężną moc. I wciąż się czai, czekając tylko, aby podnieść łeb.

A przecież podnosi. Czy Państwo Islamskie, gdzie katuje się dzieci, grzebie żywcem i zabija, nie jest złem, którego nie można zrozumieć? Złem popełnianym w imię Boga? 

Magda to niebezpieczna książeczka. Chociaż mała...

Jesteś na blogu autora Córki Wokulskiego!


5 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawie napisane o niebezpiecznej książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba, Choć sformułowanie "podoba się" gryzie się z kontekstem! ;)

      Usuń
  2. Czasami to dobrze, że zło jest tajemnicą. Choć poznawać je trzeba, żeby nie iść podobną ścieżką...

    OdpowiedzUsuń
  3. W podobnych klimacie teraz czytałam m.in.o Ilse Koch. Zapraszam do przeczytania recenzji. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kilka lat temu obejrzałam film "Lektor". Nie jestem kinomanka a juz szczegolnie nią nie jestem od czasu, gdy w kinie wspolpatrzący jedzą te chrupki siorbiąc cos przez słomki i w ten sposób zakłócają moje misterium. Nieważne. Obejrzałam zatem "Lektora" z płyty, siedząc we własnym fotelu. Nigdy żaden film nie zmiażdżył mnie tak, jak ten. Formalnie sie pochorowalam. Było mi słabo, musiałam sie położyć. Chyba dobitniej nie mozna pokazac skad sie bierze zło... Zawsze z tego samego - z głupoty i braku edukacji! Trywialne? Moze. Ale to tak działa - brak wiedzy rodzi zło. Niekiedy od stanu głupoty do zła, jako czynu droga jest prosta a niekiedy nieco bardziej urozmaicona- tak dzieje sie, gdy dotknięty brakiem wiedzy zaczyna odczuwać strach - wówczas szuka kogoś, kto bedzie myślał za niego. I tu juz kwestia przypadku - ślepe wykonywanie poleceń- czy to fanatyzm, czy jakas sekta czy inna banda nawet oprawiona w jakies quasiideologiczne ramki...na koncu zawsze jest to samo - akt czystego zła.

    OdpowiedzUsuń