niedziela, 1 lutego 2015

Obciągnij mi!

A dokładniej: "Obciągnij mi mojego wielkiego, zielonego kutasa!", prosi naga, właśnie zabita Ukrainka równie nagiego Polaka, który ją przed chwilą zamordował.

Karolina Adamczyk, Michał Czahor, fot. Magda Hueckel

Bezsens? Horror klasy C? No, właśnie, przyznam się, że na Szczurach Mai Kleczewskiej, nowej gwiazdy Teatru Powszechnego w Warszawie czułem się chwilami bezradny. A chwilami wściekły. Bezradny, bo nie rozumiałem, co się dzieje na scenie. A wściekły z tego samego powodu.

Para Polaków dręczy biedną Ukrainkę. Ona jest w ciąży, oni chcą zabrać jej dziecko. Zabierają jej dziecko. Pod koniec spektaklu dziecko ginie. A potem Polak gwałci i zabija Ukrainkę. A potem ona jest żywa i się kochają. I jest to - merde! - najbardziej czuła scena tego całego, porąbanego przedstawienia.

I żeby to było tylko tyle. Ale nie, Kleczewska wkleja do sztuki teksty artystów celebrytów. Nagle aktorzy zaczynają gadać Michałem Żebrowskim, Joanną Szczepkowską czy Janem Englertem. Cytatami z ich wywiadów. Przedstawienie pruje się, jak stary worek. Nie liczcie na klasyczną akcję. Reżyserka wzięła tekst niemieckiego noblisty, Gerharta Hauptmanna i poupychała w nim kolanem, co chciała. A co chciała? Podobno wkurzyć nas - kulturalnych, zadufanych w sobie Polaków. Pokazać nam naszą przemoc i podłość wobec słabych, biednych, wykluczonych. Ok, o tym już wszyscy pisali, nie ma sensu, żebym się dokładał do chóru. W jej spektaklu zafascynował mnie wspomniany już wyżej kutas. Penis. Fujara. Ptak.


Wyklęty penis


W pierwszej scenie Polak, Michał Czachor płaci 50 dolarów Ukraińce, Karolinie Adamczyk, żeby pokazała mu piersi. Pod koniec sam paraduje z gołym fiutem. Pojawia się przed widownią w damskich pończochach z odsłoniętymi genitaliami. I wijąc się erotycznie opowiada o zbiorowym gwałcie i mordzie na Ukraińce, pomocy domowej.

Na początku spojrzałem nieśmiało. Wiadomo, nagi członek - na żywo - widok niezwykły. Przynajmniej dla mnie. Może kobiety częściej mają go przed oczami. Bo ja tylko na basenie. Ale przecież nie wpatruję się pod prysznicem w genitalia pływaków. Nie robię tego z lęku. Bo mężczyzna nie może bezkarnie patrzeć na członka innego mężczyzny. Można za to dostać w ryja. Albo do buzi.

Co czuje mężczyzna, gdy patrzy na penisa innego mężczyzny? Fascynację? Niepokój? Fascynację niepokojem? A może niepokój z powodu fascynacji? Muszę przyznać, że Michał ma ładnego, długiego i zgrabnego. I oglądanie go sprawia przyjemność. I wielka szkoda, że żyjemy w kulturze, gdzie męskie penisy to samo zło. A nazwanie kogoś chujem jest najgorszą obrazą. Jak to możliwe, że cudowny instrument życia i rozkoszy zamieniliśmy w symbol zgnilizny? W coś ohydnego! Dlaczego delikatny, piękny i bezbronny penis jest postrzegany jako narzędzie diabła? Czy Chrystus miał penisa? Czy penis boga jest święty? Dlaczego na krzyżu nigdy go nie widać? Wszak okrutni Rzymianie na pewno krzyżowali nagich skazańców. Czy Bóg się wstydzi penisa? Czy człowiek?


Cóż za wspaniały temat na sztukę! Oto pogardzany, wyklęty penis odzyskuje należne mu miejsce! Penis na ołtarze! Chwalmy penisa, zachwycajmy się nim. Bijmy przed nim pokłony. Dlaczego nikt nie broni prącia? Czy Kleczewska zrobiła spektakl o wielkiej, ogólnoludzkiej przemocy, jakiej od pokoleń dopuszczamy się na męskim kutasie? Nie! Kleczewska, k
tóra chce z naszej polskiej gęby zetrzeć uśmieszek samozadowolenia, sprzymierzyła się z diabłem. Użyła penisa jak maczugi.


Wąż kusiciel 


Wali po widowni penisem, jak bejsbolem. Chce sprowokować. Tylko do czego? Tego nie jestem pewien. Wszak mówiłem już, że niewiele z tego wszystkiego zrozumiałem. Ale gdy tak patrzyłem sobie przez dziesięć minut na uroczego Michała z jego pięknym ptakiem; gdy widziałem, jak Czachor wije się przed widownią, kusząc swym męskim przyrodzeniem - nie od parady kusiciel w Raju przybrał postać węża! - zastanawiałem się, co on czuje? Co czuje aktor eksponując swój nagi skarb tłumowi? Czy mu przyjemnie? Czy czerpie z aktu ekshibicjonizmu zmysłową radość? Czy wprost przeciwnie, robi dobrą minę do złej gry? Zasłania nagim wężem gorycz awangardowego artysty? Cóż, jest w tym coś perwersyjnie przewrotnego, że reżyser kobieta wydaje polecenie aktorowi mężczyźnie, aby rozebrał się i majtał przed widownią swymi wdziękami. 


Bicie piany


Pod koniec przedstawienia robi się taka rozpierducha, że przyjeżdża straż pożarna i zalewa wszystko pianą. Widzowie z pierwszych rzędów uciekają. Na scenie wszyscy wrzeszczą, a że mają mikroporty, nic nie można zrozumieć. Ktoś leci Mickiewiczem, ktoś udaje Chrystusa, Ukrainka smaruje sobie szyję szminką i jest tak, jakby podrzynała sobie gardło. Totalny burdel. I wtedy przeżywam epifanię. W wykrzywionej złością twarzy Ukrainki widzę ducha naszych czasów. W jej charczeniu słyszę te głosy, które nie chcą być usłyszane. Te głosy, które nocami wrzeszczą na Grochowie, gdzie mieszkam. Głosy przepite, pełne złości i bólu. Głosy, które od tysiącleci wydaje ludzkość. Ludzkość bolesna, upodlona, wściekła. Jeżeli tych głosów nie usłyszymy, nie uszanujemy, one zawsze będą wyć. A z tego wycia powstają demony. A z tego wycia - które jest owocem przemocy - rodzi się przemoc. Ta mała, domowa. I ta wielka, atomowa. 


Kolekcja Ricka Owensa w Paryżu!
fot. The Muse
Ale jest nadzieja! Na salony wkroczył penis. Niedawno w Paryżu Rick Owens wypuścił na wybieg obnażonych modeli. Nareszcie ktoś docenił piękno kutasa! Teraz wszystko się zmieni. Gdy pokochamy męskie penisy, gdy przytulimy je do ust, może demony przestaną wyć? Może będzie mniej zgwałconych Ukrainek?

Ta nowa moda - z ptakiem na wierzchu - z amerykańska nazywa się Donald Ducking. A więc - wyciągajmy, obciągajmy, kochajmy! 

Jesteś na blogu autora Córki Wokulskiego!



4 komentarze:

  1. Łał. Żałuję, że nie mam możliwości obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mocne! I bardzo dobre!

    OdpowiedzUsuń
  3. skoro człowiek obeznany ze sztuką jak Pan, można nawet powiedzieć człowiek sztuki, nie zrozumiał przedstawienia to ja się pytam dla kogo ono było? bo na pewno nie dla takich szarych szeregowych ludzi jak ja którzy pojęcie sztuki znają ze szkoły.....czyt. z teorii

    OdpowiedzUsuń